27.06.2013

Zioła i ptaszyska


Zdjęcia są sprzed kilku dni, kiedy mogliśmy się cieszyć piękną słoneczną pogodą.
Ptaszyska pochodzą z promocji w Tchibo. Wcześniej zdobiły donicę balkonową, ale postanowiłam przenieść je do kuchni, aby potowarzyszyły ziółkom.  Teraz chyba bardziej cieszą moje oko.

Szaro, buro i ponuro.
No i szlag wziął moją ulubioną lobelię na balkonie.
Tym razem nie wysuszona przez słońce i moją niedbałość, a wyniszczona przez wilgoć.

Wczorajszy spacer był właściwie ucieczką przed deszczem. Dawno tak nie wymęczyłam starszego syna. (Młodszego jedynie pęd i wiatr we włosach jest w stanie utrzymać w wózku, więc był szczęśliwy.)
Łobuzowi nr 1. popołudniowe drzemki zdarzają się wyjątkowo rzadko, a po tej bieganinie zasnął...chmmm...., 
chyba kiedy zbierałam porozrzucane buciki , zrobiło się podejrzanie cicho.
Podczas tej bieganiny-ucieczki udało mi się spontanicznie chwycić (kupić oczywiście) białą farbę w sprayu.
  Kiedy obwieszona dziećmi wdrapywałam się na nasze piętro, wiedziałam już, że ofiarą padną ptaszyska.

 Czekam teraz na słońce, bo jedynie balkon jest bezpiecznym miejscem na takie eksperymenty.
Mam nadzieję, że skutki metamorfozy ptaszysk pokażę wkrótce. :)  




3.06.2013

Bałtyk






Czy wypada mi napisać na początku czerwca, że jesteśmy już po urlopie?
Wprawdzie to tylko 3-dniowy wypad nad morze, ale w tym roku chyba na tym się skończy. 

Bałtyk nigdy mnie nie rozpieszczał.
Uwielbiam szum fal, piach we włosach, krzyczące mewy. Nie przeszkadzają mi tłumy na deptaku, ani biegające i wrzeszczące dzieci, ani nawet świadomość że ledwie wciskam się w bikini...
Tak...
Szkoda tylko, że przeważnie widzę obrazek taki jak na zdjęciu powyżej, a ostatnio opaliłam się porządnie kiedy obchodziłam swoją osiemnastkę, czyli ho ho ho lat....temu. 

Tym razem też zmarzliśmy, przemokliśmy, bezlitosny wiatr smagał nasze twarze, ale byliśmy twardzi i dzielnie prowadziliśmy dzieciaki na plażę.
Wózek młodszego syna, obłożony niczym wóz cygański kocem, kurtkami, parawanem, parasolem i tym wszystkim, co każda matka uważa za niezbędne ledwie ...ale dawał radę.
Pomimo przeszkód, wyjazd i tak uważamy za udany.
Radość dzieciaków na widok morza ... w końcu jest bezcenna.  :)








  Oprócz kilku kamieni, które wygrzebał maleńkimi rączkami młodszy syn, 
oraz kilku patyków, z którymi starszy absolutnie nie mógł się rozstać, przywieźliśmy świetną drewnianą skrzynkę na klocki.
Dziękujemy ciociu Mirko!

Skrzyni przydałaby się mała renowacja i tutaj mam pytanie do Was.
Jaką farbą najlepiej potraktować tkaninę ? Misie na kraciastym tle, to nadruk na bawełnie..chyba.
Marzyłoby mi się pomalowanie tego na biało i zrobienie czegoś na kształt pieczątek, znaczków, chociaż pojęcia nie mam jak się za to zabrać. 
A może podsuniecie inny pomysł ?


Pozdrawiamy z deszczowego Wrocławia. 

20.05.2013

Gościnnie w Blogach Wnętrzarskich


Troszkę spóźniony post, ale chyba wypada mi się pochwalić:)
Jest mi niezmiernie miło, gdyż ledwie wystartowałam, a zostałam zaproszona do gościnnego posta w cyklu "Przedstawiamy..." 
Jeśli macie ochotę przeczytać, to zapraszam tutaj :





Miejsce zapewne większości Wam znane. 
Ja często tu zaglądam, stąd Was podglądam i czerpię garściami inspiracje.  
Mhmmm...., czuję się jak "gwiazda z przypadku"  ;) 

Serdecznie dziękuję redakcji za współpracę i za bardzo miły kontakt! 


12.05.2013

Groszek i fasola




Groszek i fasola to moje ulubione przedmioty, które aktualnie znalazły swoje miejsce w kuchni.
(Oburzony małżonek wprawdzie...ostentacyjnie trąca je łokciem i mruczy pod nosem swoje "wiązanki" na temat braku miejsca do pracy na blacie kuchennym, ... ale co tam. Uparłam się.)

Fasolę kocham bardziej! 
Dla mnie jest bezkonkurencyjnie piękna.
To ręcznie formowana robota mojej daaaaaawno temu , ulubionej szklarki M.Klimek. 
Groszek zdobyłam na wyprzedaży w Home&You. 
Ma przyjemny - ciepły odcień zieleni. Nie tylko patrzę na niego:) Używam często, a najczęściej jako miseczki na dipy.

Mam co najmniej dwa zaległe tematy, ale brak słońca zniechęca do robienia zdjęć.
Do tego humor zepsuł mi fakt, że w 80 % przypadków kiedy umyję okna, na drugi dzień pada deszcz.
Też tak macie? :(







16.04.2013

Dajcie mi wolny kawałek blatu...

... a szybko go zagracę.
O to trwają bezustanne kłótnie u nas. 
Nie chodzi tu o bałagan z nie umytymi naczyniami i garami. :) O nie! Tutaj pilnuję porządku, jak nigdzie.
Po każdym posiłku i każdej przekąsce zmywam, pucuję, przecieram, układam. 
Ale...
Mąż gotuje a nawet robi herbatę "z rozmachem" i krew go zalewa, kiedy trąca łokciem doniczkę z zielskiem, którego nawet nie może skonsumować. Fasolka ceramiczna i groszek szklany (o nich będzie osobny wpis;) ) na blacie kuchennym, to już szczyt mojej niepraktyczności. "Bo po co to w ogóle tutaj stoi?"
Kropkę nad "i" stawia najczęściej syn, który uwielbia się tu bawić a jego kolejki i samochody mają tu istny raj, bo łapki młodszego braciszka jeszcze tu nie sięgają.




1.04.2013

Jajko, bombka czy żarówka?





 

 Trochę przewrotne. 
Zdobyte w grudniu, jako ozdoby Bożonarodzeniowe.
Stanęłam przed nimi z szerokim uśmiechem, zastanawiając się na jaką właściwie okazję pasują?


Zawieszam je kilka lat później, na karniszu.
 (Proszę, wybaczcie. Wiem, że sceneria robi się monotonna..., ale karnisz, jak zwykle, jako jedyny chroni moje bombko-jajka przed niszczycielskimi łapkami  łobuzów.)
  Starszy urwis pyta rezolutnie: "Mamusiu, co ty dziś wyprawiasz?" 
"Zawieszam ozdoby kochanie" - odpowiadam i zagajam zaczepnie: "Jak myślisz, to bombki czy jajka?".
..... "Mamusiu, to światełka ...tak mi się wydaje".



Radosnych Świąt Wielkanocnych!!!!

 

 

7.03.2013

Sople






Za chwilę zdejmę z okna moją zimową szklaną dekorację.
Sople długie zdobyłam parę ładnych lat temu - odkupiłam od mojej ówczesnej szefowej świąteczne ozdoby z jej Galerii Sztuki. (Cudowne to były czasy). Sople krótkie dokupiłam na allegro i przyznam szczerze, mam ochotę na więcej, ale uzupełnię kolekcję prawdopodobnie tylko wtedy, jeśli znajdę coś ciekawego w rozsądnej cenie. (Powiedzmy - 7 zł za sztukę to maksimum.)
W tym roku stał się cud, bo żaden z nich nie ucierpiał. Do tej pory straciłam 3 sztuki. Jeden stłukłam podczas przeprowadzki, drugi skasował starszy synek, mocowanie trzeciego uszkodził mąż a sam sopel tkwi jako całoroczna ozdoba w doniczce ze storczykiem. 

Tak więc : "Sio zimo!" Oficjalnie przepędzam Cię z mojego okna!







Aniołki zawieszone u żyrandola pochodzą z Home&You.
Żyrandol - z Obi.