6.08.2013

Fiolka lekarska






Witam serdecznie w sierpniu ! ! !

O mojej miłości do szkła pisałam już kilkakrotnie. 
 Obecnie cześć moich zbiorów, zarówno tych bardziej wartościowych, jak i zupełnie przypadkowych - tzw. "zdobycznych" trzymam schowane w witrynie i w szafce kuchennej. Co jakiś czas wyjmuję jednak jedną lub kilka sztuk, aby nacieszyć oko.

Dziś fiolka, a właściwie - butelka  lekarska. 
Dostaliśmy ją  wraz z ciekawą zawartością - syropem z kwiatów czarnego bzu, od kolegi męża. Ciocia kolegi podobno jest farmaceutką i syrop zamiast do słoików, przelewa do takich właśnie buteleczek. 
(Swoją drogą, na którymś z blogów widziałam przepis i mam ochotę sama spróbować...)

Butelka została z nami i za każdym razem, kiedy zostaję obdarowana jakimkolwiek zielskiem, lub kiedy najdzie mnie ochota, aby zerwać z pola rumianek, wrotycz czy inny chwast sięgam po nią.
Chwast w wazonie jakoś nie bardzo mi pasuje, a  tutaj wywołuje jedynie pobłażliwy uśmiech. :)



Na początku  fiolka z zawartością ustawiona w kuchni... 
... ale szybko przeniesiona z tego niefortunnego miejsca. :)



Jako gratis - cień profilu zasępionego łobuza.
 



Ciekawa jestem czy sięgacie po polne kwiaty, 
czy wykorzystujecie tylko to co macie w ogrodzie?
Przyznaję, że zawsze miałam opory przed zrywaniem czegokolwiek i gdziekolwiek, tylko dla własnej, chwilowej uciechy.
Co innego, jeśli zostaję obdarowana kwiatami ... mmm bardzo lubię  :)
Ostatnio zdarza mi się jednak zerwać coś z pola, na które pewnie niedługo wejdą deweloperzy.
Kiedy już wejdą, pozostaną mi znowu kwiatki balkonowe i doniczkowe. :)

24.07.2013

Ptaki Tchibo



Witam ponownie!

Już mi się oberwało, że ptaszyska PRZED pomalowaniem wyglądały lepiej.
Obiecałam jednak, że pokażę zmianę, więc czekam na ewentualne ciosy od Was.  :)

W planach była ich przeprowadzka na balkon, ale tymczasem zostaną w kuchni. 
Na razie zmieniły tylko towarzystwo. 
Z ziołami nie najlepiej się teraz prezentują. 


Powoli się rozkręcam, a przynajmniej próbuję regularnie zamieszczać wpisy na moim skromnym blogu. 
Mam tylko nadzieję, że w sierpniu słońce nadal będzie mnie rozpieszczać.


Pozdrawiam ciepło wszystkich odwiedzających ...


 









...i życzę spokojnej nocy!





19.07.2013

"A kuku"







Kuka wdzięczniej niż wygląda. :)

Raczej nie ulegam zachciankom dzieci, i przeważnie kiedy słyszę "Mamo kup mi!" odzywa się we przekorna matka, która chce nauczyć (choć nie udowodnić), że nie zawsze wszystko można mieć. Pewnego wieczoru jednak było bardzo duszno i starszy syn wyjątkowo długo nie mógł zasnąć. Siedział mi na kolanach, kiedy przeglądałam stronę Tchibo. 
"Maaamo chciałbym to, proszę", wyszeptał kiedy zobaczył zegar, a właściwie kiedy usłyszał kukułkę. 

 Moja babcia też miała zegar z kukułką - taki brązowy z szyszkami, które codziennie się naciągało. 
Będąc dzieckiem lubiłam słuchać głośnego tykania, a kiedy nocowałam u niej, ze wszystkich sił starałam się nie zasypiać, aby usłyszeć 12 kukań o północy. 
Nie zawsze lubiłam ten zegar - kukułka potrafiła zamęczyć cierpiącą na bezsenność dwudziestolatkę.
Dostawałam ostrą reprymendę, kiedy po kryjomu zatrzymywałam wahadło zegara lub udawałam, że zapomniałam naciągnąć szyszki.
Babci nie ma już z nami, nie wiem co się stało z jej kukułką, a ja odkąd zostałam mamą, zapomniałam o bezsenności. 

Widząc zachwyt w oczach dziecka .... a pewnie też przez sentyment kliknęłam,  
a że akurat rabacik miałam do wykorzystania + darmową dostawę tego dnia, to szybko się usprawiedliwiłam. 

    
Na razie zegar stoi na komodzie, bez zamontowanego wahadła i czeka na decyzję, gdzie ostatecznie zostanie powieszony. 
Każde kukanie przyciąga wzrok chłopaków i mamy sukces - młodszy syn od dwóch dni zaniechał prób wyciągnięcia ptaszyska! 



Zegar niestety  nie ma mechanizmu - jest na baterię. 
Można regulować głośność kukania, lub całkowicie je wyłączyć, a między godz. 20.00 a 8.00 kukułka śpi 
i się nie wychyla.
A gdybyście chcieli posłuchać kukułki, to chyba jeszcze przez kilka dni można TUTAJ . 







14.07.2013

Bombka latem ?

 

Witam serdecznie !

 Dziękuję za miłe słowa na temat dywanu. 
Pewnie dzięki Wam, z każdym dniem podoba mi się jeszcze bardziej.
Będę też wdzięczna za każdą wskazówkę, co mogłabym zmienić.
Zapraszam: zaglądajcie, komentujcie, krytykujcie :) 


Dziś bombka :)
Trochę Przewrotnie.


Wkładam w nią co mi w rękę wpadnie: liść złamany przez łobuza, kwiatek który strąciłam,
 suchy badylek znaleziony na spacerze, małe piórko .... 


Życzę Wam miłej i pogodnej niedzieli!





















5.07.2013

Małe zmiany





 


U nas małe zmiany. 
Mały bordowy dywanik znalazł inny dom. 
Zrobiło się pusto, więc wyruszyłam po nową zdobycz do Ikea.
Na początku szukałam białych lub beżowych dywanów, ale porzuciłam tą myśl kiedy zobaczyłam TEN . 
Niestety cena wymarzonego była dla mnie zbyt wygórowana i dlatego zadowoliłam się tańszym LAPPLJUNG RUTA.


Ściągnęłam też bordową poszewkę i do białych poduszek z Ikea, liliowej uszytej przez moją mamę dodałam 2 małe poszewki, kupione bardzo tanio w Bierdronie. 
Trzecią - w kolorze gruszkowym, przyciągnął syn ze swojego łóżeczka. To taka poducha widmo, która wędruje po wszystkich pomieszczeniach wraz z dzieciakami.
 (Wizja białego mieszkania oddala się coraz bardziej, coś nas jednak pcha w stronę  pstrokacizny. )





 





 


Dla porównania:
tak było wcześniej.




Pozdrawiam serdecznie :) 

27.06.2013

Zioła i ptaszyska


Zdjęcia są sprzed kilku dni, kiedy mogliśmy się cieszyć piękną słoneczną pogodą.
Ptaszyska pochodzą z promocji w Tchibo. Wcześniej zdobiły donicę balkonową, ale postanowiłam przenieść je do kuchni, aby potowarzyszyły ziółkom.  Teraz chyba bardziej cieszą moje oko.

Szaro, buro i ponuro.
No i szlag wziął moją ulubioną lobelię na balkonie.
Tym razem nie wysuszona przez słońce i moją niedbałość, a wyniszczona przez wilgoć.

Wczorajszy spacer był właściwie ucieczką przed deszczem. Dawno tak nie wymęczyłam starszego syna. (Młodszego jedynie pęd i wiatr we włosach jest w stanie utrzymać w wózku, więc był szczęśliwy.)
Łobuzowi nr 1. popołudniowe drzemki zdarzają się wyjątkowo rzadko, a po tej bieganinie zasnął...chmmm...., 
chyba kiedy zbierałam porozrzucane buciki , zrobiło się podejrzanie cicho.
Podczas tej bieganiny-ucieczki udało mi się spontanicznie chwycić (kupić oczywiście) białą farbę w sprayu.
  Kiedy obwieszona dziećmi wdrapywałam się na nasze piętro, wiedziałam już, że ofiarą padną ptaszyska.

 Czekam teraz na słońce, bo jedynie balkon jest bezpiecznym miejscem na takie eksperymenty.
Mam nadzieję, że skutki metamorfozy ptaszysk pokażę wkrótce. :)  




3.06.2013

Bałtyk






Czy wypada mi napisać na początku czerwca, że jesteśmy już po urlopie?
Wprawdzie to tylko 3-dniowy wypad nad morze, ale w tym roku chyba na tym się skończy. 

Bałtyk nigdy mnie nie rozpieszczał.
Uwielbiam szum fal, piach we włosach, krzyczące mewy. Nie przeszkadzają mi tłumy na deptaku, ani biegające i wrzeszczące dzieci, ani nawet świadomość że ledwie wciskam się w bikini...
Tak...
Szkoda tylko, że przeważnie widzę obrazek taki jak na zdjęciu powyżej, a ostatnio opaliłam się porządnie kiedy obchodziłam swoją osiemnastkę, czyli ho ho ho lat....temu. 

Tym razem też zmarzliśmy, przemokliśmy, bezlitosny wiatr smagał nasze twarze, ale byliśmy twardzi i dzielnie prowadziliśmy dzieciaki na plażę.
Wózek młodszego syna, obłożony niczym wóz cygański kocem, kurtkami, parawanem, parasolem i tym wszystkim, co każda matka uważa za niezbędne ledwie ...ale dawał radę.
Pomimo przeszkód, wyjazd i tak uważamy za udany.
Radość dzieciaków na widok morza ... w końcu jest bezcenna.  :)








  Oprócz kilku kamieni, które wygrzebał maleńkimi rączkami młodszy syn, 
oraz kilku patyków, z którymi starszy absolutnie nie mógł się rozstać, przywieźliśmy świetną drewnianą skrzynkę na klocki.
Dziękujemy ciociu Mirko!

Skrzyni przydałaby się mała renowacja i tutaj mam pytanie do Was.
Jaką farbą najlepiej potraktować tkaninę ? Misie na kraciastym tle, to nadruk na bawełnie..chyba.
Marzyłoby mi się pomalowanie tego na biało i zrobienie czegoś na kształt pieczątek, znaczków, chociaż pojęcia nie mam jak się za to zabrać. 
A może podsuniecie inny pomysł ?


Pozdrawiamy z deszczowego Wrocławia.