08.12.2014

Kalendarz adwentowy i zdobycz.

Pokusiłam się o kolejne DIY i mam mały dylemat. Jest w moim stylu, podoba mi się, zrobiony tak, jak lubię - właściwie z niczego: resztki czarnego brystolu obszyte maszyną do szycia, w środku słodkie drobiazgi, całość przewiązana srebrną nitką - prosto, ... ale "zawsze coś, zawsze ... coś" - drukarka nawaliła. Za numerki posłużyły więc powycinane z folderów reklamowych i jakiegoś czasopisma numery stron. No i tak..., mogłoby być idealnie...może w przyszłym roku tak będzie, a może po prostu muszę wziąć na klatę to, że ideałem nigdy nie byłam, nie będę, tak więc to co spod moich rąk wychodzi nie może mieć znamion czegoś innego.:) 
  
Przy okazji prezentuję kolejną zdobycz - przeźroczystą paterę szklaną w formie liścia - 3 zł. Wspominałam już, że szalenie lubię takie zakupy.:) Prawdopodobnie paczuszki zawieszę jutro na karniszu, tak jak w poprzednim roku, bo obecna forma jest zbyt dostępna i dziwnym trafem zaginęły dziś trzy sztuki ? :)
 

 Tak natomiast wyglądał kalendarz adwentowy w poprzednim roku.
Życzę Wam dobrego tygodnia.


20 komentarzy:

  1. Bardzo mi się podoba - oryginalny :)). Fajnie wygląda przeszycie maszynowe - pewnie nie wpadłabym na taki pomysł :))) Miłego dnia!
    Marta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) A wiesz, sama się zdziwiłam, że to tak nieźle wygląda;) Pozdrawiam Marto.:)

      Usuń
  2. Witaj Joanno:)
    Ach kolejna wspaniała zdobycz u Ciebie, liściasto-piękna:) ..wspaniała:) Ja ostatnio jakoś nic nie upolowałam na "straganach";) ..ale nawet wiem dlaczego:))) bo mnie tam nie było:))) najprawdopodobniej dlatego właśnie;) hihi:)
    Osobiście nigdy nie robiłam kalendarzy adwentowych, jakoś tego nie czuję i nie wiem po co się je wogóle robi:)) W czas świąt znikam na tydzień, więc ten cały spektakl za którym nie przepadam (bo mam powody..) mnie ominie jak i czas przedświąteczny, który tak inni uwielbiają:)
    Tak, jestem nieco inna;) pod tym i pod innymi względami;) ale to już zdążyłaś zauważyć:)) ..więc za Twoją przystępnością zamieszczam u Ciebie swoje zdanie:)

    Serdecznie Cię pozdrawiam i uśmiechniętego dnia życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze Kamilo, że swoje zdanie umieszczasz. W końcu nie wszyscy jesteśmy tacy sami i nie wszyscy musimy stale sobie przyklaskiwać.:) Jeśli nie czujesz tego klimatu i skoro napisałaś, że masz ku temu swoje powody, to z pewnością tak jest i basta.:) Myślę, też, że coraz więcej jest takich, którym ten zgiełk nie odpowiada...
      Dla mnie akurat kalendarz adwentowy to miłe wspomnienie z dzieciństwa, a dla moich łobuzów słodkie wyrzeczenie, bo poza tymi maleńkimi drobiazgami (raczej) słodyczy nie dostają aż do Świąt. A jednak znajdują radość w odpakowywaniu maleńkiej paczuszki i pochłonięciu maleńkiej czekoladki czy migdałów i okazuje się, że można mieć przyjemność z drobiazgu. Choć kiedyś też spotkałam się z opinią, że to katowanie dziecka - mieć czekoladkę pod ręką i nie można otworzyć.;)
      A do liścia miałam szczęście, przypadkiem znalazłam się w dniu dostawy towaru.:)
      Dziękuję Kamilo, mam szansę na miły dzień, Tobie też życzę.:)

      Usuń
  3. Piękny i elegancki..uwielbiam czerń. a paczuszki leżące na paterze wyglądają bosko ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam się, że po wielkiej miłości do bieli ciągnie mnie do drugiego bieguna;) Pozdrawiam Olu.:)

      Usuń
  4. Kalendarz w czerni prezentuje się bardzo efektownie, ciekawa jestem jak będzie wyglądał wisząc. Może jeszcze uda Ci się go ofotografować zanim znikną wszystkie paczuszki :)
    Pozdrawiam,
    Basia

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny pomysł, ale mnie by to nie przeszło, wszystko by poszło w ciągu kilku dni hehehl;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego moja wizja upadła i kalendarz już wisi.;)

      Usuń
  6. Świetny ten kalendarz, cudowny!

    OdpowiedzUsuń
  7. wow.... przepiękny! bardzo ładne te czarne saszetki :))) mają urok!
    pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu.:) Czasem tak jest, że najprostsza rzecz wydaje się dobrym pomysłem;)

      Usuń
  8. ja też jakoś nie przepadam za tymi kalendarzami, nie było u mnie w domu rodzinnym takiej tradycji, a odnośnie lisciowego talerza to jest to seria aspen luminaric, czasem na allegro jeszcze mozna cos dostać z tej firmy, ja zaczęłam ją kolekcjonować od miseczki - zielonej! za 1zł
    gratuluję bloga
    ela-sasanka

    OdpowiedzUsuń