05.12.2014

Ramki po metamorfozie.


Witam w grudniu! Nasze czekanie na śnieg przedłuża się... czekamy, czekamy, czekamy... próbujemy sobie urozmaicić czas, piekąc całkiem "zjadliwe" ciasteczka (nie pierniczki - bo te za nic nie chcą nam wyjść) i oprószając je cukrem pudrem (bo zawsze to jakaś namiastka śniegu). :) Szarość za oknem powoduje, że białe ściany też szaro wypadają, skoro jednak obiecałam widok ramek po metamorfozie, to: voilà. Zawartość jeszcze nie kompletna, nie ostateczna, ale...jakoś tak...każda zmiana cieszy. Odrapane do granic możliwości ramki potraktowane zostały znalezioną resztką farby tablicowej i znalazły swoje miejsce na ścianie w kuchni.
 

Na deser trochę koloru i światła, które wpadły do nas wczoraj na, dosłownie, 10 minut.:) Niemalże nogi połamałam biegnąc po aparat i nie ukrywam, że z tego niezwykłego poruszenia wynika krzywizna ujęć. ;) :)


 Pozdrawiam Was serdecznie stali i nowi czytelnicy! :) Życzę udanego weekendu.:)

15 komentarzy:

  1. Gniazdko pod ramkami też całkiem nieźle się komponuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak, to taka kropka nad "I", "wisienka na torcie" ;) :):)

      Usuń
  2. Krzywizny nadały dynamiki zdjęciom. Fajny pomysł aby taką farbą pomalować ramki. Ja wciąż nie mogę się zebrać aby podrukowac zdjęcia do ramek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładna, matowa czerń wyszła, no i zawsze można coś na nich pomazać.:)

      Usuń
  3. i my czekamy i nadal go nie ma...za to mróz jest;-). I dla Ciebie wspaniałego weekendu ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Olu, z pewnością intensywny będzie.:)

      Usuń
  4. Ramki po metamorfozie wyglądają znakomicie. Gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Miło mi, że się podobają.:)

      Usuń
  5. Metamorfoza bardzo udana :). Wyszły świetnie!
    Miłego wieczoru :)
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  6. oooo widzę, że klimaty podobne lubimy :)))) i maluszek mi mignął :))) a przepis na niezawodne pierniki znajdziesz u mnie :))) pozdrowionka :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet dwa maluszki;) Kochana, ile to ja niezawodnych przepisów "położyłam".:) Nie powiem, bo zawzięta jestem i chętnie wypróbowałabym kolejny, ale okazało się, że miód nas uczula:(

      Usuń
    2. Pełna profeska! I o co było tyle strachu? ;) buziak

      Usuń
    3. Teraz, to nie wiem o co.;) Uściski!

      Usuń
  7. Bardzo udana metamorfoza :)

    OdpowiedzUsuń