11.11.2014

Rzeczy niedokończone i prawie skończone.

Lista rzeczy nierozpoczętych lub niedokończonych wydłuża się. Pokój dziecięcy czeka na przemianę, dodatkowe miejsce przechowywania w ciasnej łazience samo się nie zorganizuje, ściana w kuchni świeci pustką itd. Czasem tak ciężko zabrać się do najprostszych rzeczy. A jednak sukces! Tym razem się udało. Obtłuczone i poprzecierane ramki doczekały się metamorfozy w momencie, gdy nastąpiło zagrożenie, że w kosmos polecą wykopane przez męża, albo w najlepszym przypadku do piwnicy. Piwnica jest u nas przejściowym miejscem magazynowania rzeczy, które i tak znajdą się w śmietniku ... więc zagrożenie, jak najbardziej, było realne. Poprzednia moja realizacja przemiany starej rzeczy - bardziej spektakularna trwała dłuuuugo. Teraz było podobnie, ale do pełni szczęścia brakuje mi pomysłu w jakiej konfiguracji przemienione czarną farbą ramki rozwiesić, tak więc ich pełną krasę pokażę, kiedy prawie skończona czynność nabierze mocy urzędowej i zawiśnie w docelowym miejscu - w kuchni. Tymczasem prezentuję malownicze zdjęcia sprzed przemiany.:) Pozdrawiam Was ciepło!!!



21 komentarzy:

  1. :) To bardzo podobnie mam ja, tylko nie wynoszę do piwnicy, a na stryszek :))) Jak coś przyoszczędzę i mąż nie zerknie to ocalone :))) Mam manie przerabiania i modyfikowania :))) - dlatego zawsze zbieram co się da :)
    Pozdrawiam serdecznie :)
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stryszek, piwnica, schowek, magazynek, czy dno szafy..., myślę że w każdym domu jest takie miejsce rzeczy przejściowych...hi hi! :) Za to jaka dzika satysfakcja pozostaje, kiedy stara rzecz dostaje możliwość nowego życia;) Przesyłam ciepłe pozdrowienia.:)

      Usuń
  2. ..ja to czasami chyba mam za dużo miejsca, bo tyle rzeczy niekiedy odnajduję o których nawet już zdążyłam zapomnieć;) więc..jeśli chodzi o ścisłość, jeśli by ktoś w tym czasie wyrzucił te zachomikowane skarby, istnieje duże prawdopodobieństwo, że bym nawet nie przypomniała sobie co tam takiego było cennego:))
    Ale dobrze, że jeszcze nikt z moich bliskich się nie odważył ruszać niektórych składowisk;) pewnie wiedzą, czym może grozić nakrycie na gorącym uczynku:)))) hihihi:)

    ..już jestem ciekawa zmian u Ciebie:) nie tylko tych związanych z ramkami;)

    Serdeczności!:)
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ajajaj, sama nie wiem czy każda zmiana dobre przynosi;)
      Szczęściarą jesteś w takim razie, co do magazynowania skarbów. U nas zasada:kto pierwszy ten lepszy i przyznaję ze skruchą, łatwiej mi idzie pozbywanie się męża rzeczy.:)

      Usuń
  3. To ja już nie mogę doczekać się efektu końcowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też.:) Mam zakaz dotykania młotka a dopiero w weekend przyjdzie pomoc;)

      Usuń
  4. Pamiętam, skrzynia wyglądała świetnie :) powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pamięć;) Tu nie będzie aż takiego efektu "Wow", ale każda zmiana cieszy.:)

      Usuń
  5. Chyba najgorzej jest jak się już ta lista rzeczy pokaźnie wypełni, człowiek nie wie, za co ma się chwytać. Powodzenia życzę :))) Miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z listami tak bywa, że raczej mają tendencje do rozszerzania się.:) Dziękuję Marysiu.:)

      Usuń
  6. Doskonale Cię rozumiem z tą listą rzeczy do zrobienia... Chciałoby się zrobić wszystko na tip top a tu niestety, albo brak czasu, albo inspiracji, a czasami po prostu funduszy..
    Ale zobacz jak się serducho cieszy kiedy w końcu coś się zrobi! :) A Tobie ramki wyszły bombowo!
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups, mam za swoje...bo to zdjęcia"sprzed".:)

      Usuń
  7. Ech ile ja mam rzeczy niedokończonych to uuuuuuu.......dużo by pisać;) Kurcze ale tak to już jest , że jeśli się za coś na co wpadłam nie zabiorę od razu w momencie "wpadnięcia" , to mój "pomysłowy Dobromir " idzie spać i swój zaczarowany ołówek skupiam na czymś innym i dopiero w momencie jakieś pilnej potrzeby i gdy już inaczej się nie da to biorę się za to co zrobić miałam w fazie dobromirowej ;) kiedy to kuleczka stukała mnie w głowę ;) Ciekawe czy młodsze pokolenie zrozumie o czym piszę ;) .....jakoś tak bajkowo się zrobiło .....hihihii
    Ściskam Joasiu i czekam z niecierpliwością na zdjęcia po upłynięciu urzędowego odleżenia ;)
    Buziolek :*******

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobromir to jednak rządził.;) Gdybym miała choć odrobinę zmysłu technicznego i zgrabnie rysowała ołówkiem wykresy z wyliczeniami z pewnością byłoby mi w życiu łatwiej.:)
      Urzędowe odleżyny trwają do soboty;) Już niedługo;)

      Usuń
  8. Oj,skąd ja to znam ;p Najtrudniej jest zebrać się i zacząć,potem to już samo leci ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że nie powinnam w tym miejscu o tym pisać, ale mimo wszystko - bardzo pociesza mnie to, że nie jestem sama.;)

      Usuń
  9. Najlepszym wyjściem z takiej sytuacji jest brak piwnicy, sprawdziłam :) A zapał do zmian i wnętrzarskiego działania tak już ma, że raz jest raz go nie ma, jestem obecnie na podobnym etapie i póki co nie zapowiada się na żadne zmiany ;) Czekam niecierpliwie na efekty ramkowej metamorfozy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś Ty? Nie wierzę! Coś musisz chyba mieć, jakiś mini składzik chociaż! Wyjście bez piwnicy, może i dobre, bo co zbędne, natychmiast wypada z domu, ale gdzie ja podziałabym wtedy te rowerki, hulajnogę, rolki, sanki...? Nie, dla mnie na razie wydzierżawienie piwnicy sąsiadowi nie wchodzi w rachubę;)
      P.S. Proszę tylko nie nastawiać się na spektakularny efekt, bo poczułam presję małą.:) A to tylko zwykłe ramki będą.:)

      Usuń
    2. Joasiu "spoko luz" jak mawia poeta, w końcu chodzi o to zeby ramkowa metamorfoza była przyjemnością samą w sobie a nie spełnieniem oczekiwań blogerów :) życzę dobrej zabawy bez względu na efekt ( choć cos czuje ze efekt tez bedzie niezły :))) buziak

      Usuń
    3. Merci.:) Lżej na sercu się zrobiło;)

      Usuń
  10. Czekam zatem na efekty koncowe:)) och za ile rzeczy ja sie mialam wziac...;)

    OdpowiedzUsuń