18.07.2014

Na osłodę.


Jakiś czas temu obiecywałam sobie nie zamieszczać na blogu wpisów na tematy kulinarne. Nie mam przecież zapędów ani aspiracji do prowadzenia bloga o tematyce kulinarnej. Co ja bredzę, w kuchni wprawdzie ponosi mnie czasem fantazja, ale cukiernikiem zawsze byłam marnym...prawdopodobnie właśnie przez tą fantazję. Tym bardziej, myślałam, tematyka livestile mnie nie dotyczy. Niby zaczęłam budować swoją tożsamość ze sferą wnętrzarską, ale czy na pewno? Na jakiej zasadzie moje miejsce mogłabym określić jako wnętrzarskie? Nie udzielam porad, nie dodaję inspiracji ... po prostu...pokazuję kawałki siebie poprzez kawałki naszego wnętrza...Nie wiem do końca co z tym tematem dalej zrobić. Powtarzam sobie, że najważniejsze to zachować siebie, a raczej pozwolić sobie na podążanie blogowo w zgodzie z własną intuicją ...

Pozwólcie zatem, na moje chwilowe zaćmienie. Wytłumaczcie sobie je moim obecnym chorobowym stanem. (Przy okazji serdecznie dziękuję, każdej z osobna, za miłe komentarze i życzenia umieszczone pod poprzednim wpisem. Jest lepiej, a na pewno dzięki Wam - bardziej znośnie.) 

Na stole - własnoręcznie upieczone pyszności, a że dobry wypiek to u mnie wyjątkowa rzadkość, to tym bardziej, chwalę się lekko skrępowana. 
 Przepis Ani Starmach, który osładza mi, a przede wszystkim moim łobuzom brak spacerów i kontaktów z rówieśnikami, wyprosiłam od Violetty. Po szczegóły instrukcji również zapraszam do niej, do komentarza, 
o TUTAJ. :) 

Viola, BARDZO DZIĘKUJĘ! 




P. S. Talerzyk z Home&You.


Smacznego!!!

16 komentarzy:

  1. Jak najbardziej takie zaćmienie mi odpowiada:-) Zdjęcia pyszne i ciacha zapewne też!! pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Smacznie wyglądają te ciacha! ;)
    A mi się podobają te kawałki u Ciebie :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, to miłe, na prawdę, i sporo dla mnie znaczy.:) A ciacha rzeczywiście są wyśmienite.:)

      Usuń
  3. Mmm...a niech się zdarzają takie wpisy:) smacznego!:)
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że nawet jeśli...to prawdziwe sukcesy będą uwieczniane wyjątkowo rzadko;) Dziękuję:)

      Usuń
    2. :)) ..właśnie dlatego warto takie sukcesy uwieczniać :)
      A u mnie pojawiło się zdjęcie niespodzianki z candy, pamiętam, że byłaś bardzo ciekawa co to było:)) więc zapraszam!:)

      Usuń
    3. Już pędzę oglądać!

      Usuń
  4. Przede wszystkim - nie ma za co:-). Ponadto - jest mi przemiło, że wykorzystałaś ten wyłapany przeze mnie z kulinarnego programu Ani świetny przepis i zaprezentowałaś swe dzieło tu, na swoim ciepłym i pełnym różnorodnych uczuć blogu.
    Pamiętam swoje początki w blogowym, wnętrzarskim świecie. Kiedy widziałam u koleżanek wpisy kulinarne - przyznaję - trochę się obruszałam. No bo jak to - co ma piernik do wiatraka - co ma sernik do wnętrzarstwa? Jednakoż jakże szybko zmieniłam zdanie! Zapach sernika unoszący się w sobotnie popołudnie to przecież znak niezawodny - tu jest mój dom, tu moje serce:-).
    PS jakie te Twoje ciasteczka równiutkie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za tak ciepłe i miłe słowa. Twój komentarz dodaje skrzydeł...
      Ciężko znaleźć czasem tą niezbędną odrobinę dystansu do swojego "dzieła" jakim jest swój blog. Tak, jak rozumiem Cię co doskonale co do Twoich wszesno-blogowych odczuć (bo wcześniej, może się nie oburzałam, ale dziwiłam) i w zupełności zgadzam się co do odczuć "przytulności" wnętrza w którym roznoszą się przyjemne zapachy domowych wypieków, to dylematy i tak czasem się pojawiają.
      Z drugiej strony, skoro jestem otwarcie nastawiona na to co prezentują w swoich blogach inni, to dlaczego chcę uparcie narzucać sobie sztywne zasady. :)
      A ciasteczka są równiutkie, bo pomocnika miałam bardzo zaangażowanego;)

      Usuń
  5. Słodkości wyglądają przepysznie a ze mnie straszny łasuch i już nabrałam na nie ochoty:) Zdrówka życzę całej rodzince!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdjęcia prezentują się bardzo fajnie :) Ciastka wyglądają smakowicie :) Życzę Ci zdrówka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie, teraz tylko rekonwalescencja mnie czeka ;)

      Usuń